Moc młodości jest wielka!
Młody człowiek – młody pracownik, ma ogromny potencjał – najczęściej jeszcze nie do końca odkryty. Ma nowoczesne spojrzenie na świat, jest otwarty z racji wieku i chłonny.
Jaki jeszcze jest młody pracownik w naszych czasach?
O to należałoby zapytać pracodawców. I zapytałam. Zapytałam o plusy i minusy młodych ludzi, rozpoczynających pracę. Skoncentrowałam się głównie na trudnych sprawach, bo przecież pracujemy nad tym, co jest problematyczne
A więc, na co najczęściej skarżą się pracodawcy, opisując młodych ludzi?
Najczęściej zgłaszane problemy są następujące:
Młody pracownik wierzy w siebie, często słusznie, ale czasem bezkrytycznie.
Mówi, że wie, zna, rozumie, potrafi…A tak najczęściej nie jest.
Często uważa, że należy mu się wiele, a sam nie jest jakoś szczególnie zobowiązany.
Kontaktuje się ze światem za pomocą smartfona.
Na randki chodzi z facebookiem.
Uważa, że jest odporny na stres – a na ogół nie jest.
Nie słucha i nie słyszy, albo słyszy to, co chce usłyszeć.
Często nosi w uszach słuchawki, które skutecznie odgradzają go od rzeczywistości.
Opanował techniki negocjacji i nie rozumie słowa NIE.
Bardziej lub mniej świadomie próbuje się podporządkować sobie pracodawcę i innych współpracowników.
Poszukuje zysku, zgodnie z dewizą: robić tak, żeby się nie narobić, a zarobić.
Regulaminy i dyscyplina pracy nie w pełni go dotyczą.
Uważa, że świetnie radzi sobie w zespole, tymczasem nie potrafi współpracować
Na ogół musi „wyjść na jego”.
Je wtedy, gdy jest głodny, a nie wtedy, gdy jest przerwa na posiłek.
Według niego obowiązki mają inni, a on ma głównie prawa.
Może się spóźniać do pracy i wychodzić wcześniej, bo ma ważne swoje sprawy.
Umowy też są właściwie pro-forma. Umowę można podpisać i nie zgłosić się do pracy.
Dlaczego tak jest? Czy wszyscy pracodawcy mają takie problemy z młodymi ludźmi? A może głównie ci, których postawa pozwala czy, może lepiej, wyzwala taki rodzaj zachowań?
W jaki sposób „współtworzymy” problemy?
Czy zmiana we mnie „wymusi” zmanę u innych?
Skąd te problemy?
Po transformacji ustrojowej, gdy w Polsce skończył się komunizm, znaleźliśmy się w zupełnie nowej sytuacji społecznej i psychologicznej.
Więcej było nam wolno, zaczęło być bardziej światowo,otwarły się przed nami granice i wolność podróżowania. Tym samym, stłamszone społeczeństwo zetknęło się z normalnością, ale i z luksusem, na który stopniowo zaczynało nas być stać.
Poza podnoszącym się komfortem życia, staliśmy się chłonni nowych pomysłów, dotyczących wychowania dzieci i młodzieży, sposobów nauczania, funkcjonowania w rodzinie…A rodzicami w kapitalistycznych warunkach stawali się ludzie, którzy wychowali się w komunie.
Pojawiło się sporo krytyki odnośnie stosowanych wcześniej metod wychowawczych, porównywania z tym, co w Europie i Ameryce.
Zaczęto głośno mówić o prawach dzieci (niekwestionowanych ), o wszelkiego typu nadużyciach, przemocy, o wychowaniu bezstresowym, o nowatorskich sposobach nauczania.
W naszej przestrzeni społeczniej pojawiły się pozytywne afirmacje: wiem, umiem, potrafię, zasługuję na więcej, radzę sobie, moje życie jest piękne, jest mi lekko i łatwo, mogę wszystko – jeżeli tylko zechcę, itp.
Nieuchronnie, przez szczeliny psychologicznych braków, zaczęła wślizgiwać się wiara we własną moc i fałszywie rozumiana niezwykłość.
Zachłyśnięci wolnością nie zawsze potrafiliśmy wyważyć i rozgraniczyć farsę i tanio sprzedawane pomysły, od prawdy o sobie, realizmu i samoświadomości, gruntu pod nogami.
System ten wykreował człowieka I ćwierci XXI wieku. Jest to cudowny, młody człowiek, często dobrze wykształcony, obyty w świecie.
Ma jednak w sobie ślady bycia wychowywanym przez przechodzących transformację ustrojową rodziców. A to tylko jedna z przyczyn problemów.